niedziela, 29 grudnia 2013

Bunkier Szatana w Rudzie Śląskiej











































































































Pamiętam tę sprawę kryminalną bardzo dobrze, bo w pewnym sensie dotyczyła też mnie jako słuchacza metalu. Polskie media wpadły w istną histerię związaną z satanizmem strasząc spragnioną sensacji gawiedź; wypowiadali się katoliccy księża i demonolodzy, we Wprost czytałem długi (i infantylny) artykuł o muzyce metalowej i jej częstokroć wyolbrzymionym związku z okultyzmem, tudzież o domorosłych satanistach. Faktem jest, że bestialski podwójny mord na dwójce nastolatków dokonany w bunkrze na terenie Halemby nosił znamiona satanicznego rytuału i był kompletnie bezsensowny.

Po kolei jednak. 2 marca 1999 roku o godzinie 3 w nocy w bunkrze halembskim 21-letni Tomasz Suszyna i 20-letni Robert Krakowian zamordowali 18-letniego Kamila Wojewodę i 19-letnią Karinę Matlak. Kiedy ich ofiary uklękły plecami do siebie mordercy zadali im po 19 ciosów nożami. Przedtem recytowali łacińskie formuły mające na celu przywołanie Szatana. Po dokonaniu podwójnego morderstwa obaj sprawcy mieli popełnić rytualne samobójstwo. Tomasz co prawda pociął się nożem po brzuchu, ale stchórzył i wybiegł z bunkra. Przedtem opuścił bunkier Robert. Mieli odwagę zabić błagających o życie kolegów, zabrakło odwagi by zabić samych siebie. Nie wiadomo natomiast kto próbował zatrzeć ślady. Ktoś nad ranem przyszedł do bunkra, ułożył zwłoki na materacu i usiłował je spalić. Pozostały po nim tylko zardzewiałe sprężyny, polane żółtą cieczą. Obaj sprawcy morderstwa się do tego nie przyznali.

Niedaleko osławionego w Rudzie Śląskiej Bunkra Szatana mieszka moja znajoma, Fobia. Bunkier ów był często odwiedzany przez lokalne dzieciaki, ale od marca 2013 roku ktoś zamurował wejście i okna do niego pustakami. Niewielka to przeszkoda, ale najwyraźniej przesycone złem i rozpaczą miejsce źle się kojarzyło. Fobia, która miała okazję być w nim wiele razy mówi: "Były sytuacje, że na podłodze leżały kartki z wydrukowaną tabliczką Oujia  i pentagramy ułożone ze świeczek. Myślę, że ktoś na to doniósł, bo obawiał się powtórki tamtego wydarzenia, a to pewnie jakieś dzieciaki tam się bawiły." Ona sama najczęściej chodziła tam zimą, kiedy w lesie panowała cisza. I to ona jest autorką wyjątkowo mrocznych zdjęć z wnętrza bunkra, które mi podesłała. Mordercy oprócz odwróconych krzyży, egipskich symboli (Amon Ra) i trzech szóstek ozdobili ściany wewnątrz bunkra dwiema sentencjami. Jedna z nich brzmi następująco: "Dies Mies Jeschet Dies Mies Jeschet Douvema Enitemau". Wystarczy poszperać trochę w sieci, by natknąć się na opis rytuału wskrzeszenia Josepha Curwena  w opowiadaniu H.P. Lovecrafta "Przypadek Charlesa Dextera Warda", w którym zawarta jest niniejsza inkantacja tzw. Wielka Inkantacja Agrippy. Heinrich Cornelius Agrippa (1486-1535) był magiem, okultystą, astrologiem i alchemikiem, który według legend zaprzedał duszę Diabłu i stał się wampirem. Zajmował się magią naturalną i ceremonialną oraz amuletami, sprzeciwił się spaleniu na stosie czarownicy. Inwokację ową znany XIX-wieczny autor ksiąg magicznych i mason Eliphas Lévi przypisuje właśnie Agrippie. Problem tkwi w tym, że w trzech księgach "De occulta philosophia libri tres" Agrippy nie ma śladu tej sentencji. Na pewno jednak owa inkantacja (acz ortograficznie zmieniona) pojawia się w tłumaczeniu osławionego grimuaru "Większy klucz Salomona", który przetłumaczył założyciel Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, Samuel Liddell MacGregor Mathers. Jeszcze inny trop wskazuje, że formuła "Dies Mies Jeschet Dies Mies Jeschet Douvema Enitemau" pochodzi od Pietro D'Abano (1257-1315), dominikańskiego alechemika i lekarza prześladowanego przez Inkwizycję za rzekome konszachty z Diabłem. Przed ukończeniem procesu skazany już na spalenie na stosie D'Abano popełnił samobójstwo. Eliphas Levi w "The Ritual of Transcendental Magic" twierdzi, że słowa inkantacji Agrippy nie mają znaczenia, ale właśnie niezrozumiałe słowa są zarazem najbardziej efektowne do przyzywania złego ducha. Należy je wypowiadać głośno i z przekonaniem. Hmm...

Drugim napisem wewnątrz bunkra (pomijając napis "Ave Satan" na zewnętrznej, obrośniętej mchem ścianie bunkra) jest napisany błędnie "Inet Confeto Satana" (powinno być "In Te Confeto Satana"). Mordercy zaczerpnęli go zapewne z poniższej, wydanej w 1991 roku książki, ale póki co to tylko moja teoria (nie przeczytałem jej jeszcze). W każdym bądź razie znaczy to tyle, co "Ufam Tobie, Szatanie". Pytanie czy napis ów pojawił się po zamordowaniu nastolatków, czy jeszcze przed 'dopełnieniem' rytuału?

http://pl.scribd.com/doc/16582695/Czarna-Magia-w-XX-Wieku

Mniejsza z tym. Suszyna dostał dożywocie, Krakowian 25 lat pozbawienia wolności. Ich zabawa w satanizm kosztowała życie dwójki młodych ludzi. A bunkier w Rudzie Śląskiej do tej pory jest niemym świadkiem rytualnego mordu z 2 marca 1999 roku. Zdjęcia z jego wnętrz autorstwa Fobii, zwłaszcza najciemniejszego pomieszczenia są autentycznie mroczne, a bunkier sprawia naprawdę przygnębiające wrażenie.

Dokument o tej zbrodni. Rzetelny, choć momentami drażnił mnie jego mentorsko-kaznodziejski ton odnośnie filozofii satanizmu. Uwaga: drastyczne zdjęcia z miejsca podwójnego morderstwa.

http://video.anyfiles.pl/Historie+prawdziwe+1+swujas33.AVI/Ludzie/video/131764

4 komentarze:

  1. Gratuluję znajomej odwagi.Gdy ja zwiedzałem ten obiekt sam,miałem ciary na plecach. (:. Dobry,ciekawy tekst pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak z ciekawości kiedy odwiedziłeś to miejsce? Ile miesięcy & lat temu? Ostatnio mało publikuję na tym blogu, ale komentarze przeglądam. Ostatnio w prasie krótko była mowa o pewnym 'satanistycznym' opuszczonym pałacu w Pruszkowie z którym jednak nie łączy się żadna tak makabryczna historia jak z tym bunkrem.

      Usuń
  2. Przepraszam,że tak pózno odpisuję ale z jakiegoś powodu nie dostałem powiadomienia o Twoim wpisie,ale już odpowiadam.
    Pierwszy raz byłem tam dobrych kilka lat temu.Zwiedziłem obiekt w środku,ale nie miałem ze sobą aparatu fotograficznego.Stosunkowo niedawno pojechałem z kolegą,ale zastaliśmy już wejścia zamurowane.
    Opisałem wszystko wcześniej na blogu,ale po kilku latach edytowałem wpis,uzupełniając go o zdjęcia.Niestety już nie mogłem zrobić ujęć ze środka.
    Jesli masz ochotę to poczytaj.
    www.syriusz777.blox.pl
    Kliknij na zakladkę"Archiwum X.Kilka wpisów niżej znajdziesz moją opowieść opisaną w czterech częściach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za info. Zajrzę i chętnie poczytam.

      Usuń