czwartek, 1 stycznia 2015

Zagadka morderstwa Katarzyny Z.

Po niedawnym obejrzeniu "Milczenia owiec" (1991) ta słynna (i wciąż nierozwiązana) sprawa kryminalna zaczęła chodzić mi po głowie. Zapewne w tym tekście nie znajdzie się nic nowego, ale warto o niej wspomnieć - tym bardziej że śledztwo w sprawie makabrycznej morderstwa 23-letniej studentki Katarzyny Zawady zostało przedłużone do 31 stycznia 2015 roku. Czyżby policjanci z Archiwum X byli wreszcie na tropie sprawcy jednego z najbardziej tajemniczych, odrażających i groteskowych morderstw w annałach rodzimej (i nie tylko) kryminalistyki? Chodzi o uzyskanie szeregu zleconych opinii specjalistycznych z zakresu genetyki, kryminalistyki, informatyki, medycyny sądowej, metalurgii oraz daktyloskopii, a także o przesłuchanie nowych świadków, którzy mogą wnieść do śledztwa nowe informacje, tudzież zaznajomienie się z tłumaczeniami materiału dowodowego zgromadzonego na terenie Austrii. Jestem niezmiernie ciekaw czy sprawa morderstwa Katarzyny Z. zostanie kiedykolwiek rozwiązana.

7 stycznia 1999 roku pracownicy wiślańskiej barki "Łoś" wydobywają z turbiny silnika kobiecą skórę, która została zdarta z ofiary jeszcze za jej życia. Barka zaczęła tracić obroty, gdy jej śruba wciągnęła coś z dna Wisły. Zaniepokojeni smrodem pracownicy domyślili się, że chodzi o fragment ludzkich zwłok i zawiadomili policję. Wstępne oględziny wykazały, że jest to skóra zdarta z młodej kobiety, a także fragmenty jej odzieży. Ustalono, że sprawca oskalpował ofiarę począwszy od szyi, a na podbrzuszu (wysokości pachwin) kończąc. Ofiarą mordercy okazała się 23-letnia studentka religioznawstwa Katarzyna Zawada, introwertyczka mieszkająca z matką. Dziewczynę po raz ostatni widziano żywą 12 listopada 1998 roku. Sprawca z makabrycznego skórnego kostiumu odciął sutki, co mogło sugerować seksualne tło czynu. Tydzień później z Wisły wyłowiono kończynę dolną wraz z częścią obręczy miedniczej oraz fragment pośladka. Gdzie się podziała reszta rozkwałkowanych zwłok? Czyżby sprawca zaczął się pozbywać części ciała Katarzyny Z., gdy dowiedział się o znalezieniu skóry? Co odczuwał w trakcie ściągania skóry ze swojej ofiary? Czy ów makabryczny kostium zakładał na siebie? Dlaczego zdecydował się go wyrzucić do Wisły? Bo zaczął się rozkładać? W tej sprawie roi się od wielu pytań na które warto byłoby znaleźć odpowiedzi.

W maju 1999 roku był już pierwszy podejrzany. Chodzi o sprawę o kryptonimie "Skalp" z podkrakowskiej wsi. 31 maja 1999 roku obywatel Kaukazu Władimir W. zamordował szpikulcem w piwnicy domu jednorodzinnego dziadka swojego 50-letniego ojca, ciało powiesił do góry nogami przywiązawszy je do kraty okna piwnicznego (jako odwrócony krzyż), odciął głowę i ściągnął z niej skórę. Władimir W. po wyrzuceniu głowy ofiary w chwasty pod balkonem zszył skalp na całej długości nitką, posypał skórę solą, aby nie gniła, po czym przykleił ją sobie do twarzy - ubrał skórę ojca oraz jego ubrania (dres, kapelusz, szalik) i w tym stroju paradował przed lekko niedowidzącym dziadkiem. Wyszedł przed dom i tam przypadkowo spotkał jednego z sąsiadów. Dziadek dopiero gdy znalazł zwłoki w suterenie poszedł do sąsiadów zadzwonić na policję. Władimir W. chciał "stworzyć dzieło sztuki i tym samym pokazać szczyt ludzkiej podłości". Władimir W. nie był jednak mordercą Katarzyny Zawady; morderstwo ojca miało charakter rodzinny i wynikało z nienawiści do ojca, który zdradził matkę Władimira W. Ludmiłę i pozostawił ją na Kaukazie. Motywem była zemsta. Niepokojącym zbiegiem okoliczności jest to, że studiował oprócz medycyny psychologię - Katarzyna przez rok także ją studiowała. Dziewczyna była skrytą, zamkniętą w sobie osobą, miała tylko dwie-trzy koleżanki, była praktycznie przez nikogo nie zauważana. Nikt się nią nie interesował, ona sama izolowała się. Winiąc się za śmierć ojca próbowała się zabić. Swojego mordercę zapewne gdzieś poznała, gdyż na kilka tygodni przed zniknięciem nie pojawiała się na wykładach. Być może zainteresował się nią, oczarował, poznał jej słabe strony i w końcu ją zabił.

Czerwiec 1983 rok, znowu Kraków, jedno z tamtejszych osiedli - 48-letni Jan N. zabija nożem i skalpuje byłą żonę i 17-letniego syna. 16 lat później gdy zamordowano Katarzynę był na przepustce. Sprawca po zamordowaniu ofiar wrzuca fragmenty ich zwłok do Wisły. Profanuje zwłoki kobiety post-mortem ucinając jej głowę i wyjmując gałki oczne. Zwłoki syna ćwiartuje, wyjmuje z nich wnętrzności, kończyny umieszcza w reklamówce, którą wyrzuca do Wisły. Podobieństwa są, ale nie wykazano, że sprawca tej makabrycznej zbrodni zabił Katarzynę. Miał alibi i w związku z tym wyjęto go z kręgu podejrzanych.

26 czerwca 1992 roku, Katowice, osiedle "Tysiąclecia" - Kolejna sprawa co do której można znaleźć punkty styczne z morderstwem Katarzyny Z. Zwłoki kobiety o nieznanej do tej pory tożsamości zostały umieszczone w walizce, którą nieznany sprawca porzucił w pobliżu rzeki Rawy. Sprawca uciął ofierze głowę, wyciął brodawki sutkowe; ciało było rozebrane i częściowo zmumifikowane. Kto zabił i kim była ofiara po dziś dzień nie wiadomo. Czy ów ktoś mógł potem zabić Katarzynę Z. w Krakowie? Czy sprawca morderstwa Katarzyny Zawady może mieć zatem na sumieniu więcej niewyjaśnionych morderstw? Czy zabił tylko ten jeden raz?

Interesujące jest powiązanie makabrycznego morderstwa Katarzyny Z. z thrillerem "Milczenie owiec" (1991), w którym agentka Starling (Jodie Foster) ściga seryjnego mordercę Buffalo Billa posługując się wskazówkami od seryjnego kanibala Hannibala Lectera. Buffalo Bill/ Jame Gumb morduje kobiety, bo chce stać się kobietą. Obdziera je ze skóry, gdyż chce stworzyć dla siebie kostium, który będzie zakładał. Zajmuje się krawiectwem i wycina skrawki kobiecych ubrań. Nienawidzi swojej tożsamości. Gumb niczym Ted Bundy poluje na kobiety (ale z nadwagą) udając osobę poszkodowaną, porywa je, więzi w studni i tam głodzi (odchudza), zabija, wreszcie z ciał zamordowanych ofiar wycina odpowiednie fragmenty skóry. Zwłoki ofiar porzuca m.in. blisko rzeki bądź w rzece. Niektóre z nich obciąża, aby prędko nie wypłynęły. Postać Buffalo Billa stanowi wypadkową 6 realnych seryjnych morderców : 1) wspomnianego Teda Bundy (swoje ofiary prosił o pomoc mając np. rękę na temblaku, zwłoki młodych kobiet porzucał w różnych lokalizacjach), 2) Jerry Brudos (morderczy fetyszysta, który ubierał się w odzież swoich ofiar i trzymał ich buty, ciała zamordowanych kobiet wrzucał do rzeki), 3) Gary Ridgway (słynny Green River Killer, zwłoki prostytutek porzucał m.in. w rzece, stąd też jego przydomek), 4) Ed Gein (sporządził kostium z kobiecej skóry, a także rękawiczki i maskę, najbardziej wyrazisty pierwowzór Buffalo Billa), 5) Gary Heidnik (porwał i przetrzymywał jako seksualne niewolnice 6 kobiet, głodził je i torturował), 6) Ed Kemper. Czy sprawca morderstwa Katarzyny Z. słyszał kiedykolwiek o Edzie Geinie i czytał o nim? Czy był transseksualistą czy może nekrofilem jak Gein? Czy tak go zafascynowało "Milczenie owiec", że postanowił wykorzystać pomysł Buffalo Billa na stworzenie kostiumu z ludzkiej skóry? Ciekawe czy kiedykolwiek poznamy tożsamość tzw. Kuśnierza.

Na zdjęciach maska z ludzkiej skóry Eda Geina, Katarzyna Zawada oraz artykuł o Edzie Geinie z Plainfield, Wisconsin - inspiracji dla Normana Batesa z "Psychozy", Leatherface'a z "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" (1974) i Buffalo Billa.

6 komentarzy:

  1. Cieszę się, że natrafiłam na ten post. Pisałam o sprawie Katarzyny już kiedyś u siebie, ale widzę, że wiele detali mi umknęło. Na przykład ta sprawa z 1983 roku. I pomyśleć, że tylu zwyroli żyje w moim rodzinnym Krakowie :D
    O postępach w śledztwie Katarzyny nie słychać nic nowego, obawiam się, że nie przyniosło ono rezultatów. A szkoda.
    Pozdrawiam,
    Aga z Ciekawe sprawy kryminalne, o których nie wiedziałeś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ta sprawa jest ze wszech miar interesująca właśnie poprzez swoją atypowość. Mam nadzieję, że sprawa Katarzyny Z. w końcu zostanie rozwiązana. Być może morderca (o ile jeszcze żyje) przeczyta tenże tekst i się w jakiś sposób ujawni (Dennis Rader, czyli osławiony Bind, Torture, Kill tak właśnie postąpił). Swoją drogą muszę wrzucać więcej tego typu tekstów, bo są chętnie czytane. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Jej morderce należałoby porąbać siekierą i pociąć na kawałki jaka to niesprawiedliwość że w tak okrutny sposób zginęła dobra i niewinna osoba jej morderce trzeba zabić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawca był metodyczny i brutalny, ale w Polsce obecnie nie ma stosowania kary śmierci. Poza tym wyczuwam w tym wpisie zgoła niepotrzebną chęć linczu, co mnie trochę niepokoi.

      Usuń
  3. Morderce Jarosława Ziętary należałoby tak samo

    OdpowiedzUsuń
  4. Morderca mógł pochodzić z gór i byc kusmierzem lub przypatrywal się jakiemuś kusnierzowi.

    OdpowiedzUsuń